środa, 22 lutego 2017

Zachwiana Biel - Rozdział 29 [Subaru] The End


Rozdział 29

Manipulacja.

      Czarnowłosa dziewczyna nie myśląc dłużej i nie zauważając pewnego faktu, po prostu skoczyła dając tym samym upust wszystkim zmartwieniom oraz zbłąkanym myślą. Nie wiedziała jednak, że ktoś uważnie obserwuje jej każdy ruch. Sam mężczyzna, który na nią patrzył, był zdziwiony tym co się stało. Sądził, że będzie bardziej rozumna, a ona po prostu dała sobą zmanipulować. Zawiodła go i to bardzo. Ciekawiła swoją osobą oraz reakcjami i dlatego uważał, iż nie da się wyprowadzić w pole skacząc z dachu.
Tak haniebna śmierć. 
Pomyślał czarnowłosy mężczyzna z chwilowym smutkiem, następnie się roześmiał i wstał z wygodnego punktu obserwacji. Lekkim krokiem ruszył w stronę martwej już dziewczyny.
      Ułamek sekundy temu jeszcze żyła i mogła wszystko zrozumieć, gdyby była na tyle bystra pojąć wszystkie fakty złączając je w idealną całość. Jednak nie chciała lub po prostu nie potrafiła.
Z jednego był zadowolony. Upadła z należytą gracją. Jakby stworzona do umierania. Nie spadła na głowę szpecąc się, tylko bezwładnie opadła na kolana łamiąc sobie kości oraz kręgosłup, który doprowadził do skręcenia karku i tym samym do natychmiastowej śmierci.
      Był już na tyle blisko, żeby wejść butami w kałuże krwi, mokrą plamę, która po niej zostanie, gdy już stąd zniknie. Leżała na zimnej ziemi z otwartymi, martwymi - bez blasku oczami.
Ukucnął i zamknął jej powieki, następnie składając pocałunek na coraz bardziej zimniejszych oraz sinych ustach. Nie przejmował się tym, że ubrudził się szkarłatną cieczą, która wypłynęła z jej kącików ust. Zaśmiał się z żałości tej nędznej istoty, która go tak bardzo interesowała.
      - A mogłaś otrzymać ode mnie pocałunek na żywo, gdybyś tylko zrozumiała, że to jest manipulacja. Gdybyś okazała się silniejsza. Chciałem dowiedzieć się o tobie wszystkiego i się dowiedziałem. Miałaś bardzo ciekawą przeszłość. Zainteresowałaś mnie. Byłaś jednym z ciekawszych ludzi, których poznałem. Cieszyłem się, że w tedy zabłądziłem. Szkoda, że mnie spotkałaś, prawda Luna? Mogło to się wszystko inaczej potoczyć. - zaczął monolog lecz twierdził, że mówi do dziewczyny, która zapadła w wieczny sen spokoju. - A teraz jesteś żałosnym śmieciem! HAHAHA! - roześmiał się prosto w bladą twarz brunetki i zaczął biec w podskokach do wnętrza domu, żeby powiadomić w ciekawy sposób domowników o jej śmierci.
      Chciał zobaczyć reakcje tych istot. Szczególnie jednej, z którą martwa dziewczyna miała najlepsze relacje. Gdy już ją zobaczył, po prostu do niej podbiegł, nie za blisko, ale też nie za daleko, żeby mogła go ujrzeć. Zaciekawiona jego osobą, pobiegła za nim. Nie wiedząc gdzie mężczyzna zaraz ją zaprowadzi. Prawie już byli na miejscu i w tedy czarnowłosy usunął się z jej widoku. Zgubiwszy go pobiegła na przód, nie rozumiejąc do końca zaistniałej sytuacji. Dopiero, gdy prawie potknęła się o martwe ciało czarnowłosej, spojrzała w dół. Ogarnął ją niesamowity paraliż. Rozpoznała w niej swoją siostrę. Dlaczego? I kiedy? Zadawała sobie te pytania w głowie. Przytuliła ją do swojej piersi i nie powstrzymując drżenia, które powodowały spazmy szlochu, po prostu dała upust wszystkiemu, głośno krzycząc z rozpaczy.
***
      Wszyscy zgromadzili się nad grobem zbłąkanej w tym ciężkim do udźwignięcia świecie, dziewczyny. Każdy patrzył na to inaczej. Czarnowłosa została pochowana na rodzinnym cmentarzu Sakamakich, tym samym skazana na zapomnienie. Już dobrą chwilę temu została zamknięta w trumnie i zakopana pod ziemią. Wszyscy tu zgromadzeni po prostu patrzyli na to wszystko zadając sobie pytanie:
Czy tak naprawdę ten świat jest tak okrutny, żeby zastanawiać się chodź chwilę nad śmiercią? 
Istoty ponad ludzi, dopowiadały sobie tylko jak bardzo ten człowiek był kruchy, jeszcze bardziej niż wszyscy. Jak bardzo była żenująca, marna i zepsuta do szpiku kości.
      Biedna Elizabeth, która najbardziej przeżywała śmierć swojej siostry - nie wiedząc do końca, że jest nią tylko z nazwy, wtuliła się po prostu w ramię jej ukochanego, który nie wiedział nawet, iż taką nazwą go obarczyła. A ona nie wiedziała, że jest tylko wykorzystywana. Po prostu okularnik dał jej łkać na swoim ramieniu. Myślał jak bardzo czarnowłosa była nikczemną i bezużyteczną istotą, tak bardzo ukryła się za powłoką, która przysłaniała jej prawdziwą płeć, że nie mógł zobaczyć kim tak naprawdę jest. Spojrzał w bok na swojego podobnie bezużytecznego brata, który opierał się na jednym z pobliskich grobów, z zamkniętymi oczami. Żałosne.
Z pozoru wyglądało jakby nic nie interesowało blondyna, tak jakby spłynęło po nim to wszystko i to prawda. Nie obchodziła go ta nędzna, ludzka istota, przecież jest wampirem. Tak, wszyscy się usprawiedliwiają wszystkim dookoła. 
      Trójka bliźniaków chwile zatrzymała wzrok nie tyle na nagrobku, a na czerwonych różach, które wiele dają im wspomnień. Fioletowłosy zachichotał do swojego misia i śmiał się z tego wszystkiego, jakim ta dziewczyna była pasożytem i nie tylko. Nie przejmując się resztą. Czerwonowłosy prychnął odwracając wzrok. Myślał: Jak ona mogła nas wszystkich, a w szczególności mnie, okłamać tym, że jest chłopakiem? Przejmował się tylko sobą. Spojrzał w stronę swojego brata trzymającego Yui. Rudowłosy wampir tylko objął ją mocniej, przyciągając tym samym jeszcze bliżej kolejną nędzną istotę, która jest chodź trochę silniejsza od tej, która się ukrywała przez całe życie w innej skórze. Wszyscy rzucili sobie nieme, obrzydzone spojrzenia. Blondwłosa dziewczyna nie myślała o śmierci swojej młodszej siostry, po protu chciała wyrwać się z obleśnego uścisku.
Niestety, każdy chodź trochę myśli o sobie. Inni bardziej, inni mniej. Nikt niczego nie robi bezinteresownie.
      Białowłosy wampir natomiast stał najdalej zastanawiając się; co tak właściwie łączyło go z tą beznadziejną, ludzką istotą. Prychnął pod nosem nie czując nic. Po prostu tylko ją wykorzystywał. Tak sobie to wszystko tłumaczył.
Wszyscy jeszcze trochę postali w milczeniu i potem odeszli. Każdy w swoją stronę, żeby ciągnąć dalej nić, która kręciła tym światem. Skoro jedna osoba wygasła, nie znaczy, że zaraz świat przestanie się kręcić. Każdy jest równy i na równi stanie przed stwórcą, lub nie...
***
      Czarnowłosy właśnie wpatrywał się w ekrany komputerów. Na chwilę oderwał wzrok, żeby spojrzeć w okno.
Zachód. Dzień dobiega końca, żeby później narodził się nowy.
Zaśmiał się cicho, a potem coraz głośniej i zaczął kręcić się na obrotowym krześle.
Jak nędzna była ta istota. Trochę zmanipulował ją, a ona bez problemu oddała się posłusznie w jego ręce. Żałosne. Tak bardzo! Zaciekawiła go jej osoba, więc po prostu chciał zobaczyć jej przeszłość. Dowiedzieć się, co uczyniło ją tak interesującym dla niego człowiekiem. 
      Wszystkie trzy zostały zaadoptowane, z trzech różnych rodzin przez jednego księdza, który nie zdawał sobie sprawy jakie brzemię miał nosić. Stało się. Dom się podpalił, otoczony szkarłatnymi płomieniami. Wszystkie zostały uratowane, żadna nie zginęła. Każda miała niesamowite szczęście. Jednak małe uszkodzenie urządzenia badającego mózg jednej z nich - Luny, całe życie zmarnował każdej z nich. Stwierdzono, że czarnowłosa dziewczyna ma zaburzenia psychiczne. Lekarze myśląc, że to ona musiała podpalić dom, wysłali ją do psychiatryka, nie dając jej głosu. Zamknęli ją i wpoili jej chorobę. Uwięzili ją w kłamstwie. Depresja, schizofrenia, rozdwojenie jaźni, zaburzenia odżywiania, samookaleczanie. To wszystko stało się skutkiem niedokładności urządzenia. Oszukali. Tak samo jak każdego innego człowieka, każdy oszuka. Te głosy, które niby słyszała, to ona sama podpowiadała sobie głupstwa i te wszystkie bujdy o miłości. Choć na trochę się nie zastanowiła, że to mogło być tylko zwykłe zauroczenie, kilkudniowe bądź tygodniowe, do tego białowłosego wampira. Właśnie wampira. Uwierzyłem jej, ponieważ sam żyję w otoczeniu potworów.
Myślał bordowooki dalej kręcąc się na obrotowym krześle.
      - HAHAHA! Dlatego byłaś tak interesująca! Dlaczego?! Tak bardzo! Gdyby tylko... Nie! Tak jest dobrze! Tak jesteście interesujący! Tak bardzo was kocham ludzie! Kocham! Kocham! Kocham! - w euforii mężczyzna, wstał z krzesła i spojrzał w okno uśmiechając się do swojego odbicia.
Tak bardzo was kocham, kochani, ciekawi ludzie! Każdy inny, ale tacy sami przed twórcą. Bogiem! 
Ktoś umiera, ktoś się rodzi. Dlatego, to jeszcze nie koniec, tylko początek. 
To dopiero początek...
-------KONIEC-------

No... To koniec tego opka. 

8 komentarzy:

  1. Wow....To było genialne...Nie mam słów....
    Zdrowiej i weny życzę....Wow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, przyda się i wena, i zdrowie. Wciąż nie wierzę, że to coś się komuś podobało. Jestem szczęśliwa.

      Usuń
  2. Szczerze nie spodziewałam się czegoś... Aż takiego... Przeraża mnie fakt, że rozumiem Lune i sama prawdopodobnie zrobiła bym to samo... W sumie nawet w pewnym sensie zaczęłam się z nią utożsamiać i zżywać... No cóż. Czekam na następne rozdziały historii o Shu ^^
    Weny Życzę i Zdrówka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję serdecznie za wszystko. Za czytanie, za komentarz, za zdrowie, i za wenę. To bardzo miłe. W szczególności dla mnie, to bardzo cenne.

      Usuń
  3. Uwierz mi, nie jest tak źle. Postanowiłam, że nadrobię zaległości na blogach. No i zaczęłam od tego opowiadania. Przeczytałam całe do końca... Wiem, nawaliłam ze wszystkim xD ale powiem Ci jedno... Poryczałam się przy tym rozdziale. Dotknęło mnie to

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow. Niesamowite, że wróciłaś (brakowało mi odpisywania na komentarze). Szczerze, wiem, że mogłam więcej. Nawet boję się spojrzeć na to, co napisałam tutaj i jestem pewna, że kiedyś napiszę to ff od nowa. O wiele lepiej. Dziękuję za komentarz.

      Usuń
  4. Nie pytaj czemu komentuję o drugiej. Sama nie wiem jak się znalazłam w tym miejscu i o tej porze. Smutna ta historia i to bardzo. T.T Co by nie było, nie spodziewałam się takiego zakończenia. Biedna Luna. Meh, ogólnie dość przykre zakończenie. Mało merytorycznie, ale jest druga, a mnie melancholia teraz dopadła. Miałam ochotę na radosny ficzek z moim ulubieńcem, a dostałam emocjonalnego kopa. Zły ten koniec. Znaczy świetny i satysfakcjonujący, ale... taksięnieeroobii. :'c

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zaskoczona, że chciało Ci się to przeczytać. Napisałam to dosyć dawno i do tego byłam chora. (Praktycznie wszystko w jednym czasie.) Ech, poza tym mam zamiar to napisać od nowa. Jednak jeszcze nie przyszła na to pora. Tak myślę.
      Dziękuję za komentarz i cóż, życie takie już jest. Nie ma do końca szczęśliwych zakończeń.
      Ps Ja bardzo lubię czytać po nocach, ale tylko angielskie dzieła. Jednak nie komentuje, bo z gramatyką u mnie cienko T-T

      Usuń

Drogi czytelniku, zostaw po sobie jakiś ślad. Miło widzieć, że ktoś się interesuje moim blogiem i to zawsze wielki kopniak weny. Dziękuję!♥

Obserwatorzy